Nowa siedziba

 

zwykle
Czasopismo Rzeczpospolita

Magdalena Saja
Doradca podatkowy, Managing Partner w Doradztwo Podatkowe WTS&SAJA Sp. z o.o.

Wywiad został opublikowany w dzienniku Rzeczpospolita w dniu 31.12.2015

Rz: Coraz częściej podczas kontroli podatkowych organy skarbowe proponują, by podatnik udostępnił im zestawienie wszystkich potrzebnych danych w formie elektronicznej. Ma to oszczędzić czas i uprościć kontrolę. Czy jednak w ten sposób podatnik nie traci wpływu na to, co urząd skarbowy odczyta z udostępnionych danych?

Magdalena Saja: Jeśli takie unowocześnienie kontroli pozwala nam zaoszczędzić na papierze i na czasie, to oczywiście powinniśmy z niego korzystać. Jednak ta nowoczesność może się stać pułapką dla podatnika. Jeśli dostarczy urzędowi żądane zestawienie danych na płycie CD lub przez bramkę urzędową, to godzi się na to, że urząd odczyta to po swojemu. Często w takich przypadkach kontrolerzy domagają się dostarczenia im szerokiego zakresu danych, dotyczących wielu okresów rozliczeniowych, różnych podatków i różnych umów. Jeśli podatnik takie zestawienie sporządzi naprędce, to może nie uniknąć błędów.

Czy zatem należy raczej domagać się kontroli po staremu, czyli wejścia kontrolerów do firmy? Przecież taki scenariusz często paraliżuje jej normalną pracę.

Trzeba ocenić konkretną sytuację, ale nie wykluczam, że tradycyjna kontrola może dać podatnikowi większe możliwości do wyjaśnienia okoliczności konkretnych transakcji. Każdy doświadczony księgowy czy kontroler finansowy wie bowiem, że zapisy umów handlowych czy treść faktur nie zawsze uwzględniają wszystkie okoliczności transakcji istotne dla oceny jej skutków podatkowych. Wyjaśnienia podatnika zawsze są pomocne w pracy kontrolujących, poprawiają efektywność czasową i merytoryczną kontroli. Przede wszystkim jednak zapobiegają suchej ocenie faktów uwidocznionych w księgach, które bez szerszego kontekstu i dokumentacji źródłowej wypaczają sens gospodarczy i ocenę podatkową badanych zdarzeń

Co podatnik ma zrobić, jeśli nie chce rezygnować z aktywnego udziału w kontroli, ale też chce korzystać z udogodnień, jakie daje mu elektronika?

Warto ustalić z kontrolującym organem, jaki zakres informacji jest mu rzeczywiście potrzebny. To dotyczy nie tylko konkretnych okresów rozliczeniowych czy konkretnego podatku. Warto przy tym zadbać o to, aby nie udostępniać dokumentów zawierających np. tajemnice procesów technologicznych. Tylko warunki ekonomiczne transakcji mają bowiem znaczenie dla jej oceny podatkowej. Nie zawsze jest też konieczne tłumaczenie całości umów handlowych, bo być może kontrolerom wystarczy odpowiedni fragment mający wpływ na zobowiązania podatkowe.

Po 1 lipca 2016 r. kontrole elektroniczne będą dla większych przedsiębiorców wręcz obowiązkowe, bo zaczną obowiązywać przepisy o tzw. jednolitym pliku kontrolnym. Czy wtedy nie zniknie możliwość aktywnego udziału podatnika w kontrolach?

Taka forma kontroli będzie oczywiście znacznym krokiem naprzód w szybkości jej przeprowadzania. Jednak wtedy tym bardziej trzeba będzie zadbać o to, żeby kontrolerzy nie interpretowali uzyskanych danych wybiórczo. Pozorne ułatwienie kontroli poprzez podpisanie oświadczenia o rezygnacji z prawa do uczestniczenia w czynnościach kontrolnych może mieć dla podatnika znamienne skutki. A przecież kontrolowanemu to się po prostu nie opłaca – tak dziś, jak i w przyszłości. Wręcz przeciwnie – warto zapewnić urząd skarbowy o gotowości do składania wszelkich wyjaśnień, i to nie dopiero po sporządzeniu protokołu kontroli, ale w jej trakcie. Wiele zależy tu od dobrej woli kontrolujących, ale w żadnym razie nie powinno się im zostawiać nieograniczonej interpretacji dostarczonych danych.

twitter  RSS Feed  WTS YouTube channel